Blog założył i prowadzi Andreas Faust w celu znalezienia ujścia dla swej pasji grafomaństwa.
Blog > Komentarze do wpisu

Rozdział 34, w którym będzie o dużych pieniądzach i wolnym wyborze.

Podobno pewien Znany Komediant dostanie za reklamę banku trzy miliony złotych. Zupełnie by mnie to nie interesowało, gdyby nie był to bank, w którym trzymam pieniądze. I może nawet to by mnie nie wzruszało, gdyby nie fakt, iż całkiem niedawno miałem okazję załatwiać w tymże przybytku sporo formalności.

Po odwiedzinach w banku nabrałem przekonania, że ta instytucja stoi na krawędzi bankructwa. Podkreślę, że odwiedziłem przybytek znajdujący się w samym centrum stolicy a nie maleńki oddział gdzieś w Polsce B lub C! Do odrapanych mniejszych placówek już się przyzwyczaiłem, ale żeby coś takiego zastać właśnie tam?!? Biurka pamiętające czasy późnego Gierka, na korytarzach wytarte linoleum, w pokojach wykładziny z końca PRL. Brak toalety dla klientów, wrażenie brudnej szarości panujące w każdym pomieszczeniu i winda z trzeszczącą podłogą (wrażenie jak z domu strachów w wesołym miasteczku!). Słowem, w najlepszym razie obraz prowincjonalnej placówki z końca lat osiemdziesiątych.

Domyślam się, że władze banku doszły do przekonania, iż tylko inwestycja w reklamę z udziałem Znanego Komedianta może uratować sytuację. To nic, że w Internecie pojawiły się wpisy ludzi podających się za pracowników tej instytucji finansowej, w których proszono Znanego Komedianta by z otrzymanej gaży kupił nowe drukarki. Zawsze można powiedzieć, ze to zawistni konkurenci tegoż banku wypisują w sieci brednie. Mógłbym tak powiedzieć, gdybym nie był i widział na własne oczy, jak wygląda to cudo w centrum stolicy.

Najwyraźniej jednak bank, w którym trzymam me groszowe oszczędności woli zamiast inwestowania w porządne krzesła przeznaczone dla klientów (nie wspomnę już o kawie, czy herbacie) wydać miliony na telewizyjnego trefnisia. Cóż, wielu powie, że jak mi się niepodobna to mogę zabrać swoje pieniądze i iść gdzie indziej. Tak, tylko gdzie? Z telewizora wyziera co chwila mniej lub bardziej miła twarz aktora, komedianta lub celebryty, która z czasem staje się wizytówką kolejnego banku. Jako, że naszych krajowych błaznów brakuje to sięgnięto po gwiazdy znane z Zachodu, bo wszak na reklamie nie ma co oszczędzać. A że podstarzały komediant zgarnie kilka milionów? Jego szczęście a jak się klientom banku nie podoba to…

A z innej beczki choć nadal w temacie pieniędzy. Do niedawna żyłem w przekonaniu, że organizacje przestępcze, które działają w naszym kraju (oficjalnie mafii nie ma) zarabiają najwięcej na iście filmowym handlu narkotykami czy bronią. Tymczasem okazuje się, że największe zyski przynosi rozprowadzanie najzwyklejszych papierosów oraz alkoholu. Tyle, że mówimy tu o produktach bez akcyzy.

Polacy to naród, który lubi trwać w tradycji. Jeśli się czymś odurzamy to papieroskiem i wódeczką. To znamy i to lubimy. No, oczywiście dochodzi do tego coraz bardziej powszechna marihuana, ale do nowego ciągnie młodych. Starsi nadal wolą tradycję i dlatego trudno się dziwić, że jest popyt na tańszy od sklepowego alkohol i tytoń. A skoro jest popyt to i jest na czym zarobić.

Oczywiście trudno ocenić ile grupy przestępcze zarabiają na przemycanych do Polski papierosach i spirytusie. W Internecie można znaleźć różne dane, ale wszystkie one szokują wielkością kwot. O ile zwykłemu przemytnikowi płaci się niewiele za to, że przeniesie przez granicę określoną ilość towaru, to sprzedający na bazarze zarabia już całkiem sporo. Jeśli cały proceder jest dobrze zorganizowany, to nie trzeba wynajmować żadnych pojedynczych „mrówek”, bo skala przedsięwzięcia staje się odpowiednio większa. W czerwcu zeszłego roku udaremniono przemyt sześciuset tysięcy paczek papierosów, które usiłował wwieźć białoruski kierowca tira. Wartość zarekwirowanej kontrabandy obliczono na cztery i pół miliona złotych a mówimy tu tylko o jednej naczepie, pojedynczej próbie przemytu! Ile ich w ciągu roku trafia do kraju? Tego oficjalnie nikt nie wie.

Co łączy sprawę reklamy banku, w której wystąpił Znany Komediant z tirem wyładowanym papieroskami bez akcyzy? Całkiem pokaźny zarobek. Dodajmy, że ów pokaźny zarobek, pochodzi z naszej kieszeni – kieszeni klienta banku i klienta kupującego nielegalne papierosy na bazarze. W obu przypadkach świadomie godzimy się z tym, że naszym kosztem ktoś napycha sobie kabzę. I w obu przypadkach zawsze możemy usłyszeć, że jeśli nam się nie podoba to mamy alternatywę. Możemy wszak przenieść nasze konto do banku, który reklamuje się inną gwiazdeczką (za podobne miliony). Możemy też kupować papierosy z państwowym haraczem i nie dać zrobić organizacjom przestępczym. Tyle, że wtedy zarobi państwo, które pieniądze z podatków przeznacza na wojsko w Afganistanie, czy tzw. zwrot majątków biednemu Kościołowi katolickiemu. I to się nazywa mieć wybór – jak nie kijem go to pałką. A kto ma zarobić ten i tak zarobi.

 

 

środa, 27 kwietnia 2011, andreas_faust

Polecane wpisy